Najnowsze wpisy


gru 05 2002 Dzień
Komentarze: 0

Monotonnia... Budzik budzi mnie... pierwszy raz wyłączam i chowam pod kołdrę, drugi raz.. to samo... jak zacznie mnie wkurzać wstaję i przeklinam to co ostatnio powoduje u mnie problemy ze snem. Gdybym chociaz wiedziała co to jest...

Rano nic nie jem, mam potem niestrawność w szkole... w sumie chodzę głodna ale z własnego wyboru nie z braku czegokolwiek...

Nie wiem w co się ubrać... jak jest pusto w domu pół godziny stpję naga przed lustrem wytykając sobie, swoje drobne niedoskonałości, a jak ktoś jest to stoję jakiś czas w łazience dopóki nie zakukają że "tu niektózy ludzi do pracy muszą iść". Ubieram się w końcy, kolejne 20 minut na włosy, nei lubię tej mojej szkolnej zwyczajności więc staram sie chociaż z włosami zrobić codziennie coś fajnego. Dzisiaj dwa warkoczyki spięte w połowie, jak są puszczone to przeszkadzają w pisaniu...

Glany, jakiś sweter... potem kilka minut na oczy, posta kredka u dołu oka i tusz, nic więcej... płaszczyk torba, w której rzep się odkleja uż od dwóch tygodni...

Wychodzę... Codzienne tą samą drogą... oglądam swoje nogi w szybach piwniczek... jakiś staruszek grzebie w śmietniku... czasami specjalnie podchodzę i wygrzebuję jakiś bezsensowny papierek z kieszeni żeby mu pokazać jak nisko upadł...

Dalej pasu,trzeba wymusić rzebu jakiś samochód zarzymał się... czasami 100 metrów przed szkołą spotkam jakąś kumpelę z klasy i dalej już idziemyrazem...

Drzwi, bzyczący mechanizm do otwierania, szatnia z wąskim wejściem... zawsze mnie tak gniotą... schody... sala i tak aż do ostatniego dzwonka o 16:05. Jak wychodze ze szkoły jest pusto i cicho...

Czasami odprowadzam moją kumpelę z osiedla... kiedy indziej mnie odprowadzają moi kuple ze starej budy, któych nie widziałam rok, a którzy dziwnym trafem znaleźli się razem ze mną w szkole... kidy jest mi zimno albo nie chce mi się z nikim rozmawiać wykrecam się jakoś i biegnę sama...

wracam do domu rzucam torbę, jem coś, przeważnie za dużo po całym dniu bez jedzenia... zamykam sięw swojej otoczce (bo niestety pokoju nie mam sama) i czytam, piszę, robie wszystko co zajęłoby mi myśli choć na chwilę... myśli które męczą bardziej niż szkoła...

Potem jest jakiś film , albo nie , w zależności od humorów reszty domowników...

Wieczorem znowu czytam... kładę się i leżę pół nocy męczona bezsennoścą wspomnień...
Zasypiam... Mam porąbane sny, przeważnie... krew, choroby, robaki, a czasami On...

W dzień bestia śpi...

 

 

satans_bitch : :